Chyba właśnie zakończył się mój 10 letni związek. Początkowy zachwyt, kompletne oddanie, wyłączność. Tyle razem przeszliśmy, byliśmy ze sobą na dobre i na złe. W zdrowiu i chorobie, w chorobie zwłaszcza. Czego myśmy razem nie robili. Wspólnie planowaliśmy podróże. Szukaliśmy lekarzy, świątyń, dziwnych miejsc w Gdańsku i na świecie. Wspólne zakupy, heh, jakie to było wygodne. Nie musiałem o niczym pamiętać, zawsze wszystko było zapisane. Dostępne na wyciągnięcie ręki. Tak jak lubię. Oszczędzaliśmy energię, miejsce, ograniczalismy odpadki. Byliśmy tacy szczęśliwi, tacy nowocześni. Dopasowaliśmy się do siebie maksymalnie. Było nam naprawdę dobrze. Wystarczył jeden gest i rozumieliśmy się bez słów. Przychodziły inne. Ja pozostawałem wierny. Znajomi namawiali bym poszukał sobie nowej. Ja nadal trwałem przy niej. Pamiętam jak pierwszy raz byliśmy razem na mieście. Heh. Wszyscy byli pod wrażeniem. Zazdrościli mi. No ale potem niestety postanowiłaś, że się zmienisz. Mimo tego, że miałem sporo uwag. Postanowiłem pozostać przy Tobie*. Poczekać, dać czas na ogarnięcie. Niestety. Zmiany poszły nie w tę stronę. Nagle nie byłaś w stanie zrobić wielu rzeczy, które nigdy wcześniej Ci nie przeszkadzały. Tego nie mogę. Tamtego nie mam. Nie wiem gdzie się podziało. Tapeta nie taka. Nie wiem o czym mówisz. Ja ?? Nie to ta druga. Stałaś się nieprzystępna. Zażądałem separacji. Miało to Tobie czas na ogarnięcie się. A mi na przemyślenie sprawy. Wtedy na horyzoncie pojawił się On**. Zaletą było to, że jest z Tobą spokrewniony. A zatem wiedziałem, że jak dobrze pójdzie to może być cudnie. Na początku był jakiś taki nieokrzesany. Tu coś, tam coś. Tutaj prawie, ale nie do końca. Umówiliśmy się, że spróbujemy. Spróbowaliśmy. Niestety z oczywistych względów nie możemy się pokazywać na mieście. Obiecał, że kiedyś jeszcze wyjdziemy. Ale muszę mu dać czas. Wszystkim znajomym powiedziałem o Nim. A co tam! Niech wiedzą. Nadal się docieramy, ale jest coraz lepiej. On się rozwija. Ma plany na przyszłość, nie szaleje. Wie co jest jego zadaniem. Wie w czym mnie wyręczać. Zna się nad tym co robi. Może korzystać z doświadczeń zdobytych na Twoich błędach. Myślę, że będzie nam ze sobą dobrze. Tak więc zostańmy przyjaciółmi. Ruszmy dalej przez życie. Bądźmy w kontakcie. A tymczasem się ogarnij. To tyle mój pamiętniczku. Musiałem to z siebie wyrzucić.
Nie wiem czemu ale odebrałem to w formie rapu (Może dlatego że puścili dziś rap na apelu z okazji 11 listopada ;/) No cóż całość napisana bardzo artystycznie. Powodzenia dalej
Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek! A tak na serio, Three, musimy poważnie porozmawiać...
No dobra, dobra. W związku z napływającymi SMSami, PW, /mail, G+, GG, w których łączycie się ze mną w bólu. Czuję się w obowiązku uszczegółowić co nieco. Ona, zaznaczona jedną gwiazdką) - to Opera, szybka, bezpieczna, nowoczesna, przeglądarka internetowa. Polecam ! On (Zaznaczony dwoma gwiazdkami) - to Vivaldi, potężna, osobista, przeglądarka internetowa dla przyjaciół. Polecam ! Dzięki za wszystkie słowa wsparcia :'( Jesteście przewspaniali. <kocham> Tymczasem namawiam Was do zamiany Firefoxów na coś fajniejszego PS Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek mieli jakiekolwiek wątpliwości czy są homoseksualistami zapraszam do przeprowadzenia sobie tego krótkiego testu. Mi pomógł rozwiać wszelkie wątpliwości. Wymagany angielski na poziomie podstawówki. Gay Test
Ja jeszcze mialem maly skok w bok z maxthon ale wyglada ze Vivaldi to bedzie to. Niech tylko dodadza adbloka w standardzie bo po wgraniu czystej przegladarki nagle okazalo sie ze wszedlem do zupelnie innego swiata internetu o ktorym istnieniu nawet nie mialem pojecia.
Adblocka na starcie nie ma, bo pewnie nie wszyscy chcą go używać. Ale nie ma problemów z zainstalowaniem go. To zajmuje chwilę Znaczek V -> Narzędzia -> Menadżer rozszerzeń -> Pobierz więcej