MC.CRAFTAPPLE.PL

Dolacz do innych graczy

Pomocnik z perspektywy pomocnika...

Dyskusja w 'Hydepark' rozpoczęta przez użytkownika Gabi48, 25 Marzec 2016.

Status tematu:
Brak możliwości dodawania odpowiedzi.
  1. Gabi48

    Gabi48 Użytkownik

    Dołączył:
    10 Sierpień 2015
    Wiadomości:
    177
    Docenione treści:
    0
    Pomocnik z perspektywy pomocnika, czyli historia brązowowłosej :)

    Właśnie teraz postanowiliście przeczytać ten wątek, a jeszcze nie wiecie co to jest i o czym opowiada, prawda? :)
    Jest to swego rodzaju pamiętnik, który będzie opowiadał historię o mojej przygodzie :)
    Treść jest skierowana przede wszystkim do osób, które myślą o miejscu w ekipie CA, a także dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o tym, jak się tu znalazłam :)


    Skąd pomysł?
    Kiedy sama zastanawiałam się nad złożeniem podania, to wszelkie opinie, anegdoty na temat funkcji pomocnika były dla mnie na wagę złota. Często przeszukiwałam forum, aby znaleźć tego typu wątki. Czyjeś spostrzeżenia pomogły mi w podjęciu ostatecznej decyzji.

    Pierwsze, szalone myśli...
    Pewnego dnia, kiedy znajdujemy się już tutaj kawał czasu, to przychodzi nam do głowy taka szalona myśl- "Ej, a może spróbuję?!". Taa... Zaczynają się rozmyślenia. Na początku uważamy, że jest to głupi pomysł, który na pewno nie wypali. Rozmyślamy coraz więcej... Nie biorę pod uwagę wszelkich starań. Ja osobiście starałam się być zawsze miła wobec innych. Później zaczyna się następny etap- plusy i minusy. Szukamy dobrych i złych stron naszego nowego pomysłu. W moim przypadku było to bardzo trudne. Pierwszym problemem była szkoła. Nie wiedziałam czy dam radę pogodzić to ze sobą. Bałam się, że nie będę miała czasu. Mimo to dalej się starałam... Następnym etapem jest wygadanie się komuś. Wszystko po to, aby poznać kogoś opinię. Od razu robi się lżej na sercu :) Potem traktujemy ten pomysł całkiem poważnie...

    Podanie jako nasza osoba w pigułce...
    Jest pomysł, jest determinacja, nie zamierzamy rzucać słów na wiatr... Teraz podanie, czyli krótkie opowiadanie o nas. Najgorszym pomysłem jest pisanie podania z myślą, że zaraz je wstawimy. Najlepiej jest je napisać i pozostawić na trochę w szkicach. Absolutnie nie można tworzyć tego pod wpływem emocji!

    Ostatnie chwile przed podjęciem decyzji...
    Podanie napisane, leży w folderze ze szkicami. Co dalej? Oto jest pytanie... Tutaj najlepiej znaleźć osobę, z którą można porozmawiać przed podjęciem tej życiowej decyzji. Taaa, najlepiej jak ta osoba będzie pomocnikiem. I tak było w moim przypadku.

    Punkt kulminacyjny i chwile grozy...
    Mamy już pomysł. Ba! Nawet napisane podania :) I kilka dobrych rad. Teraz trzeba znaleźć w sobie siłę, aby to wstawić. Siadamy przed komputerem, otwieramy wątek z podaniem, czytamy kilka razy i doszukujemy się błędów, których nie ma. Jeszcze raz rzucamy okiem... Jeszcze kilka przemyśleń. Nakierowujemy kursorem na zielony przycisk "Napisz wątek", zamykamy oczy i nerwowo klikamy :D Tyle myśli w głowie: "To już jest wstawione, prawda?!". Kilka minut siedzenia i patrzenia się w monitor. Później orientujemy się, że w pokoju robi się straasznie duszno, więc otwieramy okno. Teraz myśl: "Może jednak to usunę?!". Bierzemy się w garść i odchodzimy od komputera. Teraz chodzenie w tą i z powrotem... Co ja zrobiłam? :/ Trza było jeszcze pomyśleć. Próbujemy się ogarnąć... Następne godziny są najtrudniejsze, ciągłe sprawdzanie forum- chwila grozy. Pojawiają się pierwsze komentarze.. O! Nawet miłe- jest spoczko :) Następnie kilka negatywów... Mówi się trudno ;) Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy ile znaczy dla takiej osoby komentarz- nieważne jaki, byle był. Ostatnie chwile są przyjemne- podchodzimy do tego bardzo spontanicznie.

    Euforia?!
    Nadchodzi TA chwila... Przeglądam forum, spis ekipy i administracji- nowy stevek! Taa, to ja? Poważnie? Gabi48? Nie wierzę :p Teraz euforia, nie do końca, jeszcze kilka myśli czy sobie poradzę... I potem wzruszający moment- przyznanie rangi. Teraz czas na gratulacje- jest tego sporo. Później refleksje... Udało się, walczyłam, pracowałam, udało się. Niemożliwe stało się możliwym. Wiedziałam, że to był dopiero początek mojej pracy. Wiedziałam już, że dokonałam swego...

    Trudne początki
    Jakaś część zrobiona, teraz nie możesz zawieść. Te pierwsze dni są ciężkie. Pomagasz, to nic nowego, jest OK. Kiedy przychodzi chwila na kicka.. Ojj... Najgorsze jest to: "Należy się, czy nie?". Choć idealnie znamy regulamin, to i tak stanowi problem. Najlepiej nie próbować. W przeciwnym razie może skończyć się to tragicznie... Ale gdy ktoś jest pewny, czemu nie... W tej chwili przyda się wsparcie- osoba, która podniesie trochę na duchu gdy coś się nie uda.
    "Kto pyta nie błądzi"- powiadają. Pytaj ile wlezie, inaczej się nie nauczysz :)
    Jesteś zupełnie nową osobą, nowością... Zawsze znajdzie się ktoś kto pozazdrości, niewyrozumiała osoba lub zwykły hejter. Niektórzy będą próbować wykończyć Cię psychicznie. Nawet jak przedtem mówiłeś: "Hejt mam głęboko gdzieś", teraz i tak jest ciężko. Grunt to zignorować, dać spokój, odpuścić. Nie chcę wracać do tych niemiłych wspomnień... Pamiętaj, że zawsze znajdzie się osoba, która Cię nie polubi. Przyjdzie Ci też współpracować z osobami, których nie trawisz... No cóż... Warto powiedzieć też o osobach, które zwyczajnie boli to, że masz tego pomocnika. Zwłaszcza jeżeli teoretycznie nie miałeś na niego szans.

    Pierwsze koty za płoty...
    Kilka dni z niebieskim prefixem daje swoje. Jesteś o wiele pewniejszy, zaczynasz ogarniać. Wszystko staje się łatwiejsze. Zaczynasz radzić sobie z pewnymi rzeczami. Wszelkie obawy znikają, wszystko jest OK. Jesteś codziennością, a Twoje podejście zmienia się o 180 stopni.

    Żyj chwilą!
    Dziś- jak to piszę jest 23.03.- równiutki miesiąc od dostania się do ekipy. Nigdy nie zależało mi na "szacunku na dzielni", nic nie zrobiłam "dla szpanu". Staram się jak mogę, a każdy dzień przynosi nowe doświadczenia. Kwadratowi ludzie? Tak, ale za ekranem siedzi prawdziwa osoba. Każdego dnia spotykasz kogoś innego, uczysz się współpracy. Ale jeszcze nie umiesz zbudować sensownej odpowiedzi na pytanie "Po co to robisz?".


    Zakończenie
    Mam nadzieję, że moje kilka słów spodobało się Wam i miło się czytało. Miałam zamiar przedstawić pewne realia, a nie Was odstraszyć. Naprawdę warto spróbować. Pamiętajcie też, że każdy ma inne spostrzeżenia i inaczej spogląda na niektóre sprawy. Możecie również źle zrozumieć to co chciałam Wam przekazać, więc czytajcie to z przymrużeniem oka :D

    Zapewne kiedyś moje zdanie będzie inne. Teraz jestem tylko
    pomocnikiem z miesięcznym stażem :)


    ~ Gabi48


    W komentarzach liczę na Wasze spostrzeżenia :3
     
    Reklama
  2. indianajones1899

    indianajones1899 Użytkownik

    Dołączył:
    21 Październik 2015
    Wiadomości:
    301
    Docenione treści:
    0
    WoW. Naprawdę niezłe. Najlepsze jest to, że w sumie opisałaś wszystko, dokładnie wszystko co czułem i ja. Aż się łezka w oku kręci :)
     
  3. Xymor

    Xymor Skrzydlaty

    Dołączył:
    4 Lipiec 2015
    Wiadomości:
    623
    Docenione treści:
    101
    Bardzo fajne, obszerne opowiadanie. Może w pewnych momentach troche wyolbrzymione, bo nie kojarze, żebym aż tak przeżywał złożenie podania :p

    Pamiętam za to jego odrzucenie i szczesze? By napisać analogiczną historie (o osobie której podanie NIE zostało przyjęte), musiałbym dać taki tekst do długiego leżakowania. Nikt przecież nie chce czytać jadu pisanego pod wpływem emocji, prawda?

    Jeszcze raz, tekst świetny, w połowie się zgada z moimi odczuciami. Miło było przeczytać :)
     
Status tematu:
Brak możliwości dodawania odpowiedzi.

Poleć tę stronę