Witam ponownie. Otóż po dłuższej przerwie spowodowanej nauką, mam przyjemność z powrotem powitać użytkowników/graczy sieci serwerów Craft Apple Network. Po tak uroczystym wstępie należy się wyjaśnienie - na czym owa zabawa polega? Otóż wygląda to tak - każdy opisuje swój dzień, może to być jakikolwiek, byle żeby pozostał opisany w granicach rozsądku. Więc dłużej nie przedłużając - zaczynajmy Mój dzień - Obudziłam się wcześnie rano. Jak zresztą zawsze z ogromną niechęcią kończyłam swój spoczynek, to i tym razem nie było inaczej. Gdy już zdążyłam się ogarnąć, ubrać i się umyć zabrałam się za konsumpcję swego śniadania. Trochę później, gdzieś o wpół do 8:00 zaczęłam się ubierać i pakować do szkoły. Oczywiście w szkole nie obyło się bez zbędnych kartkówek, nie mówiąc już o kupie zadania. [Moje dni w szkole zawsze wyglądają tak samo, więc myślę że nie ma najmniejszego sensu ich opisywać, bo było by to po prostu nudne.] Po powrocie ze szkoły zabrałam się za odrabianie zadania, uczenia się na nadchodzące sprawdziany i kartkówki. Po upływie 1 - 2 godzin, kiedy uznałam że mogę już sobie dać spokój z nauką na dziś [o ile można to było nazwać nauką. xd.] Gdy usiadłam do komputera, koniecznie musiałam zajrzeć na facebooka i inne takie środki komunikacji typu ja - znajomi. Po przeglądzie skrzynki pocztowej na e-mailu zajrzałam na serwer czy już koniec przerwy technicznej, - ale cóż. Trzeba być cierpliwym. Po zjedzeniu kolacji, sprawdziłam ostatni raz czy na pewno wszystko dobrze zrobiłam. Spakowałam z powrotem książki, poszłam umyć zęby i położyć się spać. Tym oto sposobem mój dzień się zakończył.
Jako że mam akurat okienko, to z nudów opiszę swój wczorajszy dzień. Po dosyć małej dawce snu obudziłam się rano zdziwiona, że udało mi się wstać wystarczająco wcześnie, by zdążyć na 8 na uczelnię. Szybki prysznic i inne poranne czynności, śniadanie na drogę, żwawy spacer na autobus (który o dziwo był o czasie). Dotarłam na moje pierwsze zajęcia tego dnia. Rzadko na nich bywam, bo uznałam, że moja obecność tam jest mało istotna - wczoraj się też w tym utwierdziłam. Następnie pierwsze kolokwium w tym semestrze iii.. zawaliłam je. Z niechęci do świata nie wybrałam się na wykład, który miałam później tego dnia. Zamiast tego przyszłam wcześniej do pracy i byłam tam do 22. Przy okazji dostałam podwyżkę. Powrót na piechotę do domu, bo busem się nie opłaca. Wieczorna toaleta, jakiś tam YouTube i seeen <3.